Strona Główna
Jak zbudować fundamenty domu
Jak zbudować grillo wędzarnie
jak zbudować korty tenisowe
jak zbudować rower trzykołowy
Jak zbudować wiatrak savonius
Jak zbudować altanę
Jak zbudowac BMXa
Jak zbudowac cms
Jak zbudować dom
Jak zbudować gitarę
Czy mozna kupic gdzies obudowe do eryka S868 ?
wymiana obudowy Motorola
Dodatkowy pas na Strzeleckiej zbudowano zgodnie...
Obudowa w 40D

Czytasz posty znalezione dla hasła: Jak zbudować latawiec





Temat: Hitleryzm, socjalizm.., wspólne korzenie lewicy.
Hitleryzm, socjalizm.., wspólne korzenie lewicy.
WSPÓLNE KORZENIE

Komunizm i faszyzm- dwie ideologie stanowiące wyraz aberracji umysłowej
milionów ludzi XX wieku- tylko pozornie całkowicie się od siebie różnią. Tak
naprawdę wywodzą się z jednego, lewicowego pnia.

Uderzającą cechą wspólną komunizmu i faszyzmu jest totalistyczna koncepcja
sprawowania władzy. Ogólnie można ją streścić następująco: jedna ideologia,
jedna partia, wszechogarniająca propaganda, rozbudowana tajna policja, jeden
wódz (lub ”wodzuś”), obozy koncentracyjne dla politycznych (ideologicznych)
przeciwników, podobna symbolika.

Śmiem twierdzić, że ten totalizm jest wytworem wszystkich tych XIX-
wiecznych ”inżynierów społecznych” w rodzaju Karola Marksa, dla których
nienawiść do starego świata, chrześcijaństwa, często własnej rasy (cała
ekonomiczna koncepcja Marksa zbudowana została na jego głębokim
antysemityzmie, bardzo charakterystycznym dla pewnego typu zasymilowanych
Żydów usiłujących zerwać nici łączące ich personalnie ze znienawidzoną
przeszłością) stała się odskocznią do próby uszczęśliwienia na siłę części
ludzkości.

Kwintesencją myślenia lewicowego jest właśnie to pragnienie” pragnienie-
dodajmy- realizowane przez ludzi, którzy zazwyczaj wymyślali teorię w zaciszu
gabinetów, nie mając praktycznego związku ze społeczną rzeczywistością.

Owo uszczęśliwienie na siłę było wspólną postawą dla komunistów i faszystów.
Ich drogi, po pełnych wahania chwilach(np. Mussolini pierwotnie był
marksistą, do roku 1914 redaktorem gazety socjalistycznej), rozeszły się
następnie w ten sposób, że jedni (komuniści) przyjęli za normę supremację
kreślonej klasy społecznej, drudzy zaś podążyli w kierunku narodowo-
rasistowskim. W obu przypadkach praktyczną konsekwencją była
eksterminacja "burżujów" (klasa niechciana), Żydów (rasa bezwartościowa) i
wszelkiego autoramentu elementów nie przystających do totalistycznego modelu
państwa. Oczywiście w warunkach jak najbardziej rewolucyjnych, pozaprawnych,
nieludzkich. Było to swoiste dziedzictwo rewolucji francuskiej (nie bez
przyczyny piszę ją z małej litery” zasadniej chyba byłoby używać terminu:
rewolucja we Francji).

Mamy więc tutaj do czynienia z zaprogramowanym z zimną krwią i na
niespotykaną skalę ludobójstwem. Faszyzm był może w tym względzie (w teorii)
bardziej- że użyję tego słowa- prostolinijny, komunizm zaś antyhumanizm
chował za pięknie brzmiącymi formułkami. Efekt był jednak ten sam: miliony
istnień ludzkich zagłodzonych, powieszonych, rozstrzelanych, zamarzniętych w
niemieckich lagrach i sowieckich łagrach.

Niemiecki nazizm, brat cokolwiek łagodniejszego, niemal do końca wojny nie
szermującego antysemickimi hasłami faszyzmu włoskiego, padł pod ciosami armii
wielkich mocarstw w roku 1945. Rzecz ciekawa- do końca wojny Niemcy nie
sprzeciwiali się tej obłędnej machinie występku i zbrodni, jaka sprowadziła
ich na skraj przepaści. Nie było mowy o jakimś masowym ruchu kontrewolucyjnym
(nazizm to ideologia na wskroś rewolucyjna). Świadczy to również, niestety, o
swoistym ”uroku” totalistycznych koncepcji.

Pozostał sowiecki komunizm zdobywający nowe kraje, oddziaływujący na
cynicznych, łatwowiernych, głupich lub moralnie zwichrowanych
intelektualistów kształtujących z czasem społeczną percepcję tego obłędu u
nas- w Europie Środkowej- i na Zachodzie. To może właśnie oni zadecydowali o
tym, że komunizm prze długi lata ( na wielu obszarach i wielu głowach do dnia
dzisiejszego) zachował w sensie ideologicznym swą żywotność.

Bez wgłębia się bowiem w jego anty ludzką, totalitarną, noepogańską istotę,
stwierdzono: praktyka była (chociaż nie zawsze i nie do końca), założenia
natomiast- bynajmniej.

Uważam, że w przypadku komunizmu, w przeciwieństwie do zdenazyfikowanego
faszyzmu, mamy do czynienia z błędem zaniechania. Chodzi o to, że w sposób
jasny zło nie zostało nazwane złem. Bo komunizm był złem- tak w teorii, jak i
praktyce. Mordował, deprawował, ograniczał ludzi. W przypadku chociażby
naszego kraju jest odpowiedzialny również za cywilizacyjne zapóźnienie, które
właśnie teraz, kosztem godziwego życia co najmniej 2 pokoleń Polaków (a życie
ma się jedno), będziemy musieli nadrabiać.

A jeżeli ktoś mi powie, że komunizm to także nowe szkoły, domy, fabryki,
powszechne zatrudnienie - odpowiadam: Hitler zbudował sieć autostrad,
zlikwidował bezrobocie, organizował tanie wczasy pracownicze. I umacniał
nadodrzańskie wały!




Temat: Czy Rosja jest potęgą? (Rosja w G8)
Gość portalu: comrade napisał(a):

> > potega - kolo sie zamknelo ;))) Dlatego ani Brazylia, ani Meksyk,
> > ani Polska nigdy juz chyba nie beda potegami...

> Ja sie generalnie zgadzam...
> Rosja ma pewne perspektywy, choc np technologicznie
> teraz przodują niepodzielnie amerykanie.

A czy ja zaprzeczalem ? Co nie dowodzi ze sa jedyna potega w swiecie. Ale narazei
najsilniejsza... K slowu: jezeli Rosja zatrzyma emigracja naukowcow,
programmistow i poprostu utalntowanych ludzi do USA, to za kilkanascie lat
nadrobimy roznice w technologiach. Putin to swietnie rozumie i dlatego robi duzo
w tej sprawie, co skutkuje - liczba emigrantow zmniejszyla sie o polowe i ma
tendencje do dalszego znizenia...

> Tamtejsze biura patentowe az pękają od
> natłoku projektow najnowoczesniejszych technologii.

Ale z zasadzie to patenty "ewolucyjne" a nie "fundamentalne". A w fundamentalnej
nauce (ktora okresla rozwuj nauki na kilkadziesiat lat naprzod) Rosja ma silne
pozycje - matematyka, fizyka, chemia nadal sa u nas na najwyzszym poziomie... A
Amerykanie z Japoncami niech dale patentuja "supermale tranzestory" czy
superciekie krzystaly"...

> Przy technologii cywilnej
> armia odgrywa na pewno jakąś rolę, choc na pewno nie tak duza jak w zimnej
> wojnie.

Troche mniej, ale nadal udzial "wojskowych" technolgii jest przewazajacy...

> Dzis najwiecej wynalazkow "cywilnych" dokonuje ten kto ma kase - czyli
> olbrzymie centra research & development wielkich firm i koncernow -
> tam powstaje
> wiekszosc wynbalazkow hi-tech.
> Rosja pod tym wzgledem raczej nie przoduje,

Jezeli chodzi o mikrofalowki i telefony komurkowe to zgadzam sie... Ale jezeli
chodzi o "prawdziwe" technologie, to Rosja ma duza wage.

> pokaz mi cywilny wynalezek z Rosji ktory podbil swiat.

Chodzi o okres Rosji z 1991-2002 ? Jezelitak to nie znam takich wynalazkow,
oprocz patentowanej technologii nowych swiatlowodow prof. Alferowa (za co
otrzymal Nobla 2 lata temu) ktora pozwala na stworzenie w najblizsze lata
Internetu i sieci telefonii komurkowej kilkakrotnie wyzszej predkosci...

Ale te 10 lat byli jednymi z najtrudnejszych w historii Rosji, kiedy nie bylo
pieniedzy na cywilne wynalazki, podczas gdy zachod robil ogromne inwestycje w
HiTech... Ale zobaczysz co bedzie za kilka lat! Slyszales o procesorze "Elbrus" ?
To zaprojektowany w Rosji pare lat temu superszybki processor (na moment
powstania, ten processor musial byc teoretycznie kilka razy szybszy od
Intel "Pentium"). Ale w Rosji nie bylo 5 mlrd. USD na zbudowanie fabryki
produkujacej processory i nie bylo poparcia inostrannch firm ktorzy by zaczeli
instalacje tych procesorow w swoje plyty i urzadzenia... Ale jzu jest
projekt "Elbrus-II" a my mamy nowego prezydenta ;-)) Jezlei projekt znajdzie
inwestorow, to moze za kilka lat powstanie nowy superprocessor "made in Russia".
A bylbym zapomnial - moskiewska firma "Interlink" zaczela produkowac
komunikacyjne urzadzenia typu PocketPC, ktore kosztuje znacznie taniej i ma
dodatkowe funkce. Chiny i niektore panstwa Azji juz sa zainteresowane ich masowa
produkcja i zastosowaniem.. Pozyjemy zobaczymy...

Misza






Temat: Prezydent Bush nie chce się spotkać w Afryce z ...
Gość portalu: Alex napisał(a):

> nie wiem skad te 62%-prosze podac zrodlo. Pociagi byc moze kursowaly zgodnie
z
> rozkaldem jazdy, ale trzeba bylo wsiadac do wagonu dla bialych lub czarnych.
> Nie mowiac juz o tym ze w latach 90 lepiej bylo do pociagu nie wsiadac-
> terroryzowaly pasazerow bandy zlodziei i mordercow, oplacane zreszta przez
> bialy system.
> Dygresja: W Polsce pewnie tez ponad 60% ludnosci twierdzi,ze za komuny bylo
> lepiej.A bylo???niektorym moze bylo.
> w Soweto mieszka okolo 100 milionerow,czy mozesz podac ilu bialych milionerow
> mieszka w Johanessburgu, zebysmy mogli jakos porownac te statystyki? i kogo
> mazywasz milionerem- kogos kto zarobil milion lub dwa na taksowkach w Soweto
> czy kogos kto zarobil na handlu zlotem i diamentami 100 mln?
> Mowisz o wyksztalconych czarnych i jak dobrze im sie powodzi.Ilu czarnych
> obywateli RPA mialo szanse na wyksztalcenie uniwersyteckie??? i jesli nawet-
> na zatrudnienie na fair warunkach?
> Po ulicach Johannesburga mozna bylo chodzic bezpiecznie, jesli sie bylo
> bialym, czarnych obowiazywala godzina policyjna i passy.
>
> Po przeprowadzonym corocznym sondazu wsrod czarnej spolecznosci na temat
> zycia i bezpieczenstwa w RPA 62% badanych stwierdzilo, ze lepiej a szczegolnie
> bezpieczniej zylo im sie za rzadow bialych.Taka informacje podalo Independent
> On Line ( www.iol.co.za )
> Co do jazdy pociagami to opinie wyrazam na bazie wlasnego doswiadczenia.
> W latach 1988-90 osobiscie i wielokrotnie jezdzilem pociagami z Johannesburga
> Braamfontein do Pretorii, Randburga, Krugersdorpu, Randfontein. W tych samych
> wagonach i przedzialach jechali biali i czarni. Nie bylo zadnego problemu ani
> strachu przed jazda pociagiem.Tysiace ludzi dziennie dojezdzalo do pracy.
> W Soweto i Lenasia bylem kilkanascie razy tak w biednych jak i bogatych
> dzielnicach. W Kagiso, Tabong, Alexandria i wielu mniejszych skupiskach
> czarnych tez bywalem czesto. Sam mieszkalem w Johannesburgu niecaly kilometr
> od Hillbrow i robilem tam czesto zakupy w Woolworths, Checkers, OK czy
> Albertson.Wieczorami czesto na Pretoria St. grali czarni muzycy i mozna bylo
> posluchac oryginalnego rytmu "mbaqanga". Na ulicach pelno bylo tak czarnych
> jak i bialych. Nie bylo zadnej godziny policyjnej i oddzielnych pasow dla
> czarnych.Jesli chodzi o milionerow i jak dorobili sie fortun nie bede wnikal
> w szczegoly. Johannesburg byl i nadal jest najbogatszym miastem na kontynencie
> Afryke Poludniowa zbudowali biali a ze duzym kosztem czarnych to juz jest inny
> temat. A czyim kosztem zbudowana zostala potega Ameryki czy Anglii?. Jaki
> jest tak naprawde stosunek bialych do czarnych w dzisiejszej Ameryce czy
> Anglii. Wszystko owiniete jest w kolorowa bibulke i propagande a jak jest
> w rzeczywistosci to napewno sama widzisz. Niestety ale Murzyni nie potrafia
> stworzyc i utrzymac na wysokim poziomie gospodarki i rozwijac jej w
> przyszlosci. Zreszta nie tylo Murzyni. Spojrz na dzisiejsza Polske a tam nie
> ma aparthaidu i rasizmu i nie ma na kogo zwalic wszystkich problemow.Podobnie
> wielu bialych mowilo, ze jak kogos okradli to pewnie byl to murzyn chociaz
> pozniej okazalo sie, ze zlodziej byl bialy.Osobiscie do RPA mam wielki
> szacunek i sentyment.Szkoda tylko, ze dzisiaj wszystko powoli toczy sie w
> zlym kierunku.W RPA mieszkalem i pracowalem 10 lat i musze przyznac, ze byly
> to najlepsze i najciekawsze lata mojego zycia.



Temat: Kończy się rozbiórka hotelu Solec na Powiślu
ORBIS S.A.
"To jest nielogiczne. Skoro azbest usunięto jeszcze przed rozbiórką, to znaczy
że wcale nie trzeba było burzyć tego obiektu. Wystarczyło pokryć go nową
izolacją. Ktoś tu kręci."

Bardzo trafne spostrzeżenie Robal. Spółka Orbis od samego początku była dla
mnie mało wiarygodna. Jest kłamstwem, że "trzeba było zburzyć Solec": jak
słusznie zauważyłeś "nie trzeba było". To była tylko głupia i prymitywna
wymówka Orbisu, aby zbudować nowy, większy, bardziej "pojemny" budynek. S9olec
wcale nie był szkaradnym i brzydkim budynkiem, zwłaszcza w środku. Wystarczyło
tylko usunąc azbest i przebudować Hotel albo go po prostu sprzedać. dziwi mnie
fakt, że kilka lat temu Orbis przeprowadził bardzo kosztowną modernizację
wnętrza: zostały wyremontowane toalety, wymienione podłogi, wszystkie drzwi i
okna [oprócz okien w pokojach dla Gości]. Z zewnątrz Solec prawie się nie
zmienił, natomiast w środku... bardzo. To był bardzo ładny, wygodny,
funkcjonalny, bardzo lubiany przez zagranicznych Gości Hotel. obsługa Hotelu
bardzo dbała o swoich Gości: wielu kucharzy, kelnerów i innych pracowników
zostało zwolnionych za najdrobniejsze nawet uchybienia. Robiono Wszystko, aby
Goście czuli się tam jak najlepiej, czego dowodem jest fakt, iż wielu
przyjeżdzało do Hotelu regularnie. Warto dodać, że Holet Novotel [tak nazywał
się jeszcze kilka lat temu] przy Alei Żwirki i Wigury został zbudowany z takich
samych materiałów i tym samym sposobem co Solec [jeszcze kilka lat temu
wyglądał z zewnętrz tak samo, jak Solca], a mimo to nie został wyburzony, tylko
przebudowany. Dziwię się, że nikt z Orbisu nie wziął pod uwagę, że do budowy
większości budynków mieszkalnych w Warszawie został użyty azbest [np. do budowy
Osiedla Ostrobramska], a mimo wszystko ludzie muszą tam mieszkać i normalnie
żyć i nikt z władz Warszawy nawet nie myśli o wyburzeniu tych budynków. Goście
w Solcu mieszkali kilka/kilkanaście dni, a nie kilkanaście/kilkadziesiąt lat.
Teraz Orbis robi wielki szum wokół tego, że w Solcu był azbest, ale czy
kiedykolwiek wspomniał o tym, że ten sam azbest mógł poważnie zniszczyć zdrowie
ludziom pracującym w Solcu 20-30 lat? Byłymi pracownikami Solca Orbis nie
przejmował się nigdy, a zwłaszcza teraz, kiedy najbardziej potrzebują pomocy w
znalezieniu dla siebie pracy.
Najgorsze jest to, że zostali zwolnieni wszyscy pracownicy Solca, a Orbis nie
zrobił nic, aby pomóc tym ludziom w znalezieniu pracy, wielu z nich pracowało w
Solcu od samego początku. Większość pracowników Solca ma obecnie 45-55 lat: kto
i gdzie przyjmie ich w tym wieku do pracy? Bo na pewno nie Orbis. Wielu osobom
do osiągniećia wieku emerytalnego brakuje zaledwie 1, 2, 3 lata. Ci ludzie
bardzo ciężko pracowali, aby Hotel miał jak najlepszą opinię. To im się udało,
ale Orbis nigdy nie doceniał i nie docenił trudu, jaki włożyli pracownicy w ten
Hotel. Nikt z Orbisu nie powiedział im nawet "dziękuję". Ludzi zwolniono z
pracy w taki sposób, jakby nic nigdy nie znaczyli dla nikogo, w szczególności
dla Solca.
Mimo że pracownicy Solca stali się bezrobotnymi z dniem 01.12.2005. [czyli
ponad 3 miesiące temu], to po dziś dzień nikt z nich nie znalazł jeszcze
pracy :-(



Temat: Nastroje w żydowskim osiedlu na terytorium uzna...
do x15 i do Alika
Gość portalu: Alik napisał(a):

> Nie wiem czy ktoś z was oglądał w TV film BBC o osiedlach żydowskich na
> terytoriach palestyńskich. Osiedle izraelskie to luksusowa wyspa (zwykle
> umiejscowiona na jakimś wzgórzu), niesamowicie ufortyfikowana, w morzu
> palestyńskiej nędzy. Pokazywano domy mieszkalne jak z żurnali, a w dole
> (poniżej fortecy) arabskie slumsy. Jest to przerażający i przygnębiający
obraz,
>
> jak tak można upodlić ludzi. Nic dziwnego że Pakistańczykom nie pozostaje nic
> innego jak rzucać się do gardła żydom-okupantom.
> Większość tych osiedli zbudowano w latach 90-tych po porozumieniach
pokojowych
> w Oslo. W tym czasie przybyło na ziemie palestyńskie ćwierć miliona osadników
> żydowskich. Tak więc od samego początku Żydzi nie byli zainteresowani pokojem
z
>
> Palestyńczykami, bo w tym okresie nie było żadnej Intifady i terroryzmu, a
> tylko rozbudowa osiedli izraelskich. Nóż sam się otwiera w kieszeni.

nu, przede wszystkim x15 ma racje: nasza propaganda i metody wyjasniajace nasze
stanowisko lub postepowanie rowna sie zeru, w prownaniu z tym palestynska
propaganda jest doskonala. wiemy o tym od dawna i, musze przyznac, niewiele
robimy, zeby to poprawic, chociaz duzo o tym mowimy. jest w tym tez jeszcze
jakas niezrozumiala postawa, ze "co nie powiemy, to i tak nikt w to nie
uwierzy" i "na takie klamstwa palestynczykow nie bedziemy nawet odpowiadac", co
oczywiscie jest bzdura.
nu, a bbc... to jest znana ze swojej jednostronnosci stacja telewizyjna.
ogladam tam czesto wywiady z politykami israelskimi i arabskimi i az mnie
trzesie, jak to arabskich politykow dotyka sie bialymi rekawiczkami, a naszym
zadaje sie najbardziej agresywne pytania w rownie agresywnym tonie. mjedno
niewinne pytanie zdaje sie ze christiane amanpour (ktorej rzeczywiscie nie
mozna posadzac o pro-israelskie nastawienie)do arafata, wywlalo jego kompletna
wscieklosc ("nie zapominaj ze mowisz z generalem arafatem!"), nasi politycy
napotmiast z niebywalym spokojem odpowiadaja na ciagle te same pytania
dziennikarzy bbc....
zapewniam cie, ze nikt nie upadla arabow palestynskich, i mowie tu o zwyklych
obywatelach, nie o terrorystach i ich rodzinach. mieli mase okazji poprawoc
swoj byt, ale ich wielcy przywodcy nie dopuscili do tego. nie widzialam tego
filmu, ale zakladam, ze piszesz prawde. a wiec czego moze nie wiesz, ze uklady
pokojowe z oslo, jak i inne podpisane pozniej przez arafata, zostaly prawie
natychmiast przez niego zlamane. uklady polegaly na tym, ze kazda strona miala
wypelnic takie i inne warunki w okreslonym czasie. oczywiscie niewypelnianie
tych warunkow ze strony arafata pociagnelo za soba rowniez nie wypelnienie ich
ze strony israela. dzisiaj praktycznie oslo nie istnieje i w tym momencie,
kiedy znajdzie sie ze strony palestynskiej nowy partner do rozmow, bedzie
trzeba wszystko zaczac od poczatku. co do roznicy warunkow zycia, to tu jest
sprawa zupelnie prosta. te osiedla, budowane nie tylko w latach 90, jak mowi
bbc, bo tak im to pasuje, zaczely byc budowane po wojnie 67 roku. bbc
najprawdopodobniej pokazala 2-3 nowe osiedla, ale te tereny w rzeczywistosci sa
zabudowywane od 35 lat. bylam kiedys w jordani: ludzie mieszkaja w pieknych
willach (akaba), ale naokolo nie ma ani trawy, ani drzewa i naturalnie nie ma
ogrodow. u arabow potrzeba zycia w ladnym otoczeniu nie jest rozwinieta i nie
zwracaja na to uwagi. chyba, ze im to przeszkadza u zydow. ale naprzyklad
arabowie israelscy przez lata zycia wsrod zydow, zobaczyli, ze warto i niech
tak bbc zrobi kiedys reportaz o zyciu arabow israelskich na terenach israela.
ich domy rowniez sa "jak z zurnala" a wille, jakie sobie buduja sa przepiekne.
zobacz daliat al carmel kolo haify, zobacz osiedla arabskie a galilu, oczy
wychodza... jerozolima jest miastem zbudowanym na gorach i istnieje tu prawo,
ze budujac dom musisz go pokryc specjalnym kamieniem, zwanym kamieniem
jerozolimskim, dokladnie takim, z jakiego budowano domy jerozolimskie przez
tysiace lat, i to dlatego, zeby miasto nie stracilo swojego bardzo
specifistycznego charakteru. ktos kiedys powiedzial, ze jerozolima to tylko
kamienie i kamienie (gory i domy niby). powiedzialam mu, ze jest kamien i jest
kamien...i to tak samo z prasa: jest reportaz i jest reportaz, a przy bbc to
juz trzeba uwazac podwojnie.



Temat: Sterylizacja GARUCHY-kto jest za tym?
z autentyczną przyjemnością Ci odpowiem!
Gość portalu: MarcinK napisał(a):

>Najgorsi sami się wynieśli,bo wiexieli, że gdy będę mógł to ich wyrzucę. Gdy
dostali trzyletnie wypowiedzenie poszli sobie nie czekając co dalej.

I to byli najgorsi!!! toż to marzenie mieć takich lokatorów , Ja przeżyłem w
jednej kamienicy 2 meliny ale tkie faktyczne z barłogami, syfem, alkoholikami,
eksmitowałem ich przez długie 6 lat !! aż opróżniłem chałpę!!! w innych
kamienicach zawzze było tez po 1-2 melinach - konsekwentnie eksmitowałem
pozostał mi jeszcze jeden olambik i nietety narodziła isę nowa narkotycznea
melina, Piszesz że ci płacą wszyscy to tez szczęście u mnie z zasady 10 -30 %
nie płaciło teraz jest lepiej po eksmisjach ale i tak mam prawie 10 %
niepłacacych z definicji a reszta płaci z opóźnieniami ( i tak nieźle!!)

> Zupełnie nie rozumiem? Jaką ja krzywdę komuś czynię pisząc, że zawsze należy
> być kulturalnym i zachowywać umiar? Czy coś Ci się nie pomyliło?

ja to rozumiem; tak - pisząc pisz kulturalnie niezależnie od tego jak pisze
druga strona, a sporo z Was dało się sprowokować!! - niepotrzebnie

> mam garuchę za prostaka. Mam na to dowody. Choć raczej podejrzewam, że
> on chce uchodzić za niepoczytalnego aby uniknąć wyroku.

na 100% nie, bo ten wyrok to przecież pic na wodę!!! wyrok w zawieszeniu to tak
jak by w ogóle go nie było - tylko dolegliwościa jest grzywna i koszty a to
grosze!! (3000zł)

> A tak swoją drogą to pewien mój znajomy ma wiele nieruchomości w Łodzi.
> W tym i kamienice. I nie ma żadnych problemów z lokatorami, nie dewastuje
> swoich domów tylko remontuje i ciągnie z tego zyski.

wiesz decyduje położenie ja też mam kamienice typowo miszkalne nie w super
centrach zatem postępuje tak samo!!

Czyli metody garuchy> naprawdę nie są konieczne. Są inne o wiele prostsze.

wg niego jest inaczej, przyjął koncepcję 2-3 lata temu jak odzyskał zarząd i
wówczas był inny rynek, zresztą on ja "dostał" ( zwrócono rodzinie!! po
kilkudziesięciu latach) czyli żył ileś tam lat ze świadomością że nie ma , aż
tu nagle "ma" i musi z tym cos zrobic , Ty ja czy inni mieliśmy czas
przyzwyczaić sie do tego, że nas doją i cieszyliśmy się z byle g.... jeżeli
cow ogóle skapnęlo z kamienicy, chociaż jedno mieszkanie wyszarpnęliśmy,
Garucha miał inna sytuacje - nie wiem czy sam zachowywałbym sie odmiennie od
niego za innych nie pisze - zauważ!!!!

>
> > > Ja ostatnio kupowałem za 2 razy tyle... ale było warto :-)

po 300 zł to uczciwa cena ale na wrzesień 2002 - nie rozumiem dlaczegbo jeszcze
teraz sa takie ceny powinny póść zdecydowanie do góry tylko ktos w desperacji
musi sprzedawać za 300 zł czyli 15 % wartości odtworzeniowej - stopa zwrotu
jest tu ok 10 lat !!!! Jeżeli ktos wytrzymał czynsze na poziomie cen wywozu
śmieci to teraz sprzedaje??? Ale faktycznie sprzedają!!! - Zreszta zanizając
rynek co juz mi się nie podoba!!

> Tłumaczę, że nic nie dostanie. Za dużo kasy trzeba utopić w remont. Taniej
> jest kupic pustą działkę w okolicy i zbudować coś od nowa. Z resztą bardzo
> blisko dokładnie tak zrobiono... Genaralnie remonty po dużych dewatsacjach,
> starej i mało funkcjonalnej w rozumieniu biurowca, materii budowalnej są
> nieopłacalne. No chyba, że kupuję się za bezcen, ale co to za interes dla
> dla sprzedającego?



Temat: ISLAM W EUROPIE
"Zapobiec ekstremizmowi" Trybuna 27-09
Zapobiec ekstremizmowi
Dialog z niemieckimi muzułmanami

Z inicjatywy ministerstwa spraw wewnętrznych w berlińskim zamku Charlottenburg
rozpoczęła się konferencja będąca próbą dialogu między rządem a społecznością
muzułmańską.

Musimy zbudować rozsądne relacje z przedstawicielami tej wspólnoty – oświadczył
Wolfgang Schaeuble, szef resortu spraw wewnętrznych i pomysłodawca konferencji.

Przez dwa lata w grupach i podgrupach będzie ze sobą dyskutować 15
przedstawicieli organizacji muzułmańskich z 14 przedstawicielami niemieckiego
rządu i krajów związkowych. Choć, jak przyznał minister, wynik dyskusji jest
otwarty, polityk liczy, że zakończy ją uchwalenie czegoś w rodzaju „dziesięciu
przykazań” regulujących współżycie społeczności muzułmańskiej z resztą
społeczeństwa.

– W Niemczech żyje ponad trzy miliony muzułmanów. Ta konferencja jest próbą
dialogu, choć dla jej uczestników musi być jasne, że konstytucja i porządek
prawny Niemiec nie podlegają dyskusji – stwierdził minister Schaeuble.

Polityk chadecji wiąże z konferencyjnym maratonem dalekosiężne plany i ambicje.
Choć w przeciwieństwie do Francji nie zamierza scentralizować rozproszonych
organizacji muzułmańskich, dąży do większej integracji wyznawców religii
Mahometa. Docelowo ma ją umożliwić nauka islamu w szkołach państwowych w j.
niemieckim. Polityk chce, aby duchowni muzułmańscy byli kształceni w Niemczech,
a swe kazania wygłaszali w meczetach wyłącznie po niemiecku.

Również papież Benedykt XVI zachęca władze oświatowe do wprowadzenia nauczania
religii muzułmańskiej w niemieckich szkołach.

Minister Schaeuble nie ukrywa, że konferencja integracyjna jest rodzajem
prewencji zmniejszającej ryzyko ataku terrorystycznego ze strony radykalnych
organizacji muzułmańskich. Według Armina Lascheta, ministra ds. integracji
Nadrenii Północnej Westfalii, zwykły muzułmanin mieszkający w Niemczech ma tyle
wspólnego z islamskim terroryzmem, co zwykły katolik z katolickimi terrorystami
z Irlandii Płn.

Mimo to władze niemieckie od dłuższego czasu obserwują z niepokojem
radykalizację nastrojów wśród niemieckich muzułmanów. Po krytycznej wypowiedzi
papieża Benedykta w Ratyzbonie dotyczącej islamu większość niemieckich
muzułmanów zachowała spokój, ale – zdaniem władz – jest on pozorny. Z jednej
strony, w Niemczech narasta sprzeciw wobec budowy nowych mecztetów, z drugiej,
nie wiadomo, jak przeciwdziałać powstawaniu w wielu miastach muzułmańskich
gett. Wprawdzie ich mieszkańcy pobierają niemiecki zasiłek, ale odrzucają
zachodnią kulturę i europejski styl życia.

(*)Izabella Jachimska z Berlina




Temat: INTIFADA
W Izraelu „bohaterskim” komandosom udało się zastrzelić niepełnosprawnego
umysłowo, bezbronnego Palestyńczyka, bo nie rozumiał, co to jest godzina
policyjna i próbował w biały dzień wyjść na ulicę.
Nie pierwszy taki „wypadek przy pracy”. Kiedyś w trakcie takiej całodobowej
godziny policyjnej armia izraelska ogłosiła przerwę – by potem strzelać do
dorosłych i dzieci, próbujących z domu wyjść do sklepu, po jedzenie.
4 lata intifady, 3070 zabitych Palestyńczyków i 940 Żydów. To znaczy rocznie
zabija się niemal tylu Palestyńczyków, ilu zginęło w ciągu 4 lat Żydów.
Po obu stronach dzieci, starcy, kobiety. Chorzy psychicznie. A może to ci
ostatni zabijają???
Brzydko myślę. Przypomniał mi się Stanisława Lema „Szpital Przemienienia” Gdzie
zastosowano „ostateczne rozwiązanie kwestii” chorych psychicznie. Potem ci
sami „dobrzy Niemcy” zapakowani w „worki na nienawiść” – mundury hitlerowskich
służb – usiłowali rozwiązać kwestię żydowską, cygańską, homoseksualistów,
polskiej inteligencji i księży. Dziś od Tel Avivu po Waszyngton szuka
się „ostatecznego rozwiązania” kwestii palestyńskiej – i całej islamskiej. A
ofiary tej „humanitarnej pomocy”, bombardowań, ostrzeliwań, buldożerów nie
wiadomo dlaczego uznają, iż lepiej zabijać niż być zabijanym.
Zdechł „realny socjalizm”, albo został wykończony, ale ciągle znajduje się
nowe „osie zła”. Jak Saudyjczyk wyszkolił w Afganistanie terrorystów za
amerykańskie pieniądze i zaatakował Nowy York, niezbędna jest kara. Dla
Saddama, wyglądającego jak reinkarnacja Stalina. Może też dla Iranu (Izrael już
udowodnił, iż on może mieć bomby atomowe, innych reaktory ma prawo
bombardować) , Korei (jeśli Północną podejrzewa się o badania nuklearne, można
atakować, jeśli Południowa przyznała się do produkcji plutonu, to tylko wybryk
kilku zaciekawionych naukowców), Libii Kadafiego (jeśli w odpowiedzi
na „chirurgiczne ataki”, bombardowania, ataki nie tylko militarne, ale i
polityczne i ekonomiczne próbował odpowiedzieć, sprowadzi się go do parteru –
musiał przeprosić, wypłacić odszkodowania. A czy dostał odszkodowania za
polowania na niego i Arafatka, gdy ocalił go i dał azyl? Teraz jeszcze
sprowadzić go poniżej parteru, byle nie do bunkra – „wolny rynek” wymaga, by
światowe koncerny miały prawo przejąć pola naftowe, rurociągi, rafinerie).
W Izraelu na pewno będzie jeśli nie lepiej, to „dobrzej”. Niedługo gotowy
będzie mur, umocni się go polami minowymi, wyburzy palestyńskie domy wraz z
mieszkańcami w jakiejś "strefie bezpieczeństwa, wypali sady, zasypie studnie. A
z muru będzie organizowana zabawa dla Żydów i turystów - strzelanie do żywego
celu.
Oriana Fallaci juz parę lat temu dała swój przepis na dialog z muzułmanami -
"Kopać ich wszystkich po jajach". Potem eksperci z Izraela uczyli Amerykanów w
irackim więzieniu, iż nawet kobieta może zgwałcić "islamistę" - wystarczy pałka
czy żelazny pręt.
Amerykanie zastanawiają się, jak po zburzeniu Muru Berlińskiego rozwalić mur
między Koreami - i zbudować nowy, między "zachodnią cywilizacją" a "dziczą" -
ze strefami wolnocłowymi dla tankowców i Duty Free na produkty z USA. Wraca XIX
wieczna "dyplomacja kanonierek", tym razem z "niewidzialnymi"
samolotami, "inteligentnymi" bombami itd.
A jeśli przy "chirurgicznym" bombardowaniu zginie trochę kobiet i dzieci? Nie
szkodzi, mniej będzie nielegalnych emigrantów i potencjalnych terrorystów.
Dyplomację kanonierek zastępuje demokracja myśliwców, rakiet i bom
inteligentniejszych od polityków i szefów sztabów. Republiki bananowe
zastępują „ropne dyktatury”. Choć na Młodszego Brata zgłosiła się przynajmniej
jedna „ziemniaczana republika”.
e-mir




Temat: "New York Times" o kontaktach saudyjskiego wywi...
Gość portalu: Maciek_us napisał(a):

> > I znow wszystkiemu winien Clinton, co?
> > Meerkat, ciebie powinni wystawiac w muzeum jak mamuta.
>
> On tylko napisal ,iz administracja Clintona wiedziala o tym 10
> lat temu , a nie ze jest temu winna .Nierozumiem wiec czemu sie
> go czepiasz ,chyba ze szukasz jak zwykle zaczepki ?

Z meerkatem tocze potyczki slowne nie od dzis. Po czesci jest to forma
zaczepki, bo to bardzo glupi argument. Bo wiedziala o tym rowniez
prawdopodobnie administracja Reagana i Busha Sr., ale ich sie tu nie wymienia,
bo nie wypada.

> Swoja droga
> jesli to bylaby prawda to tylko pokazuje ,ze niema idealnych
> rzadow i mimo iz za Clintona gospodarka USA byla w dobrej
> kondycji to zaniedbywano bezpieczenstwo ,teraz natomiast
> gospodarka spadla na drugi plan a administracja zaczyna
> prowadzic wojny majace odbudowac bezpieczenstwo i tak
> wkolko .

Absolutnie sie zgadzam. Sa prezydenci lepsi lub gorsi, ale nie ma doskonalego.
Martwi mnie natowmiast to co sie teraz dzieje za obecnej administracji.
Gospodarka spadla na plan trzeci lub czwarty, ale nie na tyle, zeby nie
rozwalic budzetu i nie obciac bezsensownie podatkow (co nie znaczy, ze jestem
przeciwnikiem obcinania podatkow - tyle, ze trzeba to robic z sensem).

> Nastepna administracja[jesli Bush przegra wybory]
> pewnie wycofa sie z Iraku i zacznie grzebac w gospodarce potem
> znowu rzady przejmie nastepny maniak bezpieczenstwa i tak
> wkolko , a traca na tym zwykli obywatele ,a ci jak wiem od
> mojego brata juz zaczynaja po cichu psioczyc i co najciekawsze
> nie nato ,iz gina ich zolnierze w Iraku tylko na slabnaca
> gospodarke i gigantyczne koszty operacji przywracania pokoju w
> tym kraju.

Oby. Wszystko wskazuje na to, ze tak moze sie stac. Sam Bialy DOm juz
przyznaje, ze wybory beda dla nich trudne, a teraz jeszcze okazuje sie, ze
Colin Powell ma juz dosc tej zabawy i nie chce kontynuowac ewentualnej
wspolpracy z Bushem Jr.

> Niestety niema idealnych rzadow nawet w USA chociaz
> niektozy chcieliby w to wierzyc , ani super bezpiecznego
> panstwa w co z koleji chciala by wierzyc obecna administracja i
> darzac do tego zaczyna zrazac do siebie ludzi ktorzy w ten kraj
> wierzyli , ja osobiscie jestem coraz bardziej zaniepokojony tym
> co robi obecna administracja, i niemam tu na mysli wojny w
> Iraku bo o slusznosci tego posuniecia przekonamy sie za kilka
> lat i wtedy bedzie mozna dyskutowac na temat slusznosci lub nie
> takiego kroku ,mysle o coraz bardziej rygorystycznych normach
> bezpieczenstwa i swego rodzaju zniechecania do wizyt w tym
> kraju ,niestety administracja Busha[i nie tylko] zapomniala ze
> ten kraj zbudowali imigrancji i bez nich ten kraj stanie sie
> druga zatechla , stara Europa bez szans na przyszlosc .
> Pozdrawiam

Zgadzam sie w zupelnosci. Chyba najbardziej mam Bushowi za zle to, ze w ciagu
dwoch i pol roku doprowadzil do absolutnej utraty autorytetu USA. W tej chwili
malo kto z liczacych sie politykow, a przede wszystki ludzi, w innych krajach
wierzy w stara 'dobra' Ameryke. I pomyslec, ze dwa lata temu, po atakach na
WTC, Niemal caly swiat stal z nami ramie w ramie.

Pozdrawiam.




Temat: Grecja wciąż nie uznaje mniejszości narodowych
obserwator -macisz bracie macisz.
i nie potrafisz mi wytlumaczyc/odpowiedziec na pytanie.
I zgoda ze sa tacy ludzie co napisales i to sie ceni.
Ale w tym przypadku , w tym konkretnym dotyczacym macedonii-
-NIE jESTES w stanie mi odpowiedziec-co maja wspolnego slowianie z
polnocnej europy <pogranicze polski i czech> co ONI MAJA
wspolnego z tamtymi starozytnymi macedonczykami ??????
Oprocz chodzenia na dwoch konczynach ?
JEZYK moze ?
Kulture ?
Aleksander wielki był niewątpliwie geniuszem, lecz wiele zawdzięczał on temu,
co zostawił po sobie jego ojciec, Filip II Macedoński. Filip zbudował, bowiem
dobrą armię założoną z ciężkiej kawalerii i piechoty uzbrojonej w piki, która
pozwoliła Macedonii stać się pierwszą potęgą wśród państw greckich. Po
zwycięstwie króla nad siłami atńsko-tebanskimi pod Cheroneą większość miast-
państw stała się satelitami Macedonii i wyciągnięta została w królewskiej
plany podboju Persji. Niektóre oddziału wyruszył już w drogę, gdy Filip został
zamordowany w 336 p.n.e. W nadziei, że śmierć króla osłabi Macedonię, miasta
greckie natychmiast wszczęły bunt. Jednak następca Filipa, dwudziestoletni
Aleksander stłumił go szybko i bezwzględnie. Historyczne miasto Teby, które
stawiło twardy opór, zrównane zostało w odwecie z ziemią, a jego mieszkańcy
oddani w niewole. Nie marnując czasu, w roku 334 p.n.e. Aleksander z marszu
wkroczył do Azji Mniejszej(dziś tereny Turcji) ze swa 35 tysięczną armią.

GRA O WSZYSTKO
Inwazja była ryzykownym posunięciem-imperium perskie było rozległe, a jego
armia wielokrotnie liczniejsza niż Aleksandra. Z drugiej strony imperium było
słabsze, niż można było sądzić, a jego władcy mieli problemy z utrzymaniem
jedności państwa. Poza tym grecy byli doskonałymi wojownikami, a tak, że nawet
sami Persowie zatrudniali ich chętnie jako najemników. Wkraczając do Persji
Aleksander rozpoczął realizację planów, o których mówiono w Grecji od lat.
Lecz musiał się spieszyć, ponieważ koszty utrzymania armii poważnie obciążały
skarbiec. Filip zostawił po sobie długi i, mimo zaciągnięcia nowych kredytów,
Aleksander nie było stać nawet na utrzymanie greckiej floty w gotowości.
Rozpaczliwie potrzebował zwycięstwa i łupów. Aleksander odniósł swe pierwsze
zwycięstwo w tej wojnie w bitwie z naprędce zebranymi wojskami perskimi nad
rzekom Granikos. Miasta greckie płożone w Azji Mniejszej, podbite wcześniej
przez Persów, witały go jako wyzwoliciela. Początkowo strategia polegała na
marszu na południe i zajmowanie po drodze bogatych miast fenickich oraz
odcięciu floty wroga od bazy na Morzu Śródziemnym. Przeważające siły perskie
pod wodzą cesarza Dariusza zastąpił mu drogę nad Zatoką Issos. Jednakże, jak
można się było spodziewać, ciężkie, niezwrotne formacje perskie wymanewrowane
przez lekkie oddziały Aleksandra, która przepuściła szarżę na wroga. Sam
Dariusz ratował się uciekał, pozwalając, by cała jego rodzina wpadła w ręce
zwycięzcy. Aleksander osobiście dowodził szarżą. W marszu Aleksander został
zmuszony do długotrwałego oblegania słynnego miasta Tyr. Położonego na
przybrzeżnej wyspie. Kapitulacja nastąpiła dopiero po siedmiu miesiącach.
Dalej poszło już łatwiej i około 332p.n.e. król zajął Egipt. Tam koronowano go
na faraona i powitano jaj syna boga słońca, Amona.

OBSESJA
Aleksander pokazał jaj silnie owładnęła nim obsesyjna potrzeba ciągle
nowych podbojów, gdy odrzucił pojednawczą ofertę od Dariusza, który obiecywał
mu ogromne terytorium w zamian za pokój. W ręce Aleksandra wpadł bogaty
skarbiec Dariusz i problemy, które trapiły króla od śmierci ojca, wreszcie się
skończy. Jednak wojna trwała nadal. Aleksander ścigał Dariusza, a gdy ten
został zamordowany, ruszył w pogoń za uzrpatore Bessosem. Gdy podbił Dolinę
Indusu, król chciał maszerować dalej, ale żołnierze sprzeciwili się i
Aleksander z niechęcią zawrócił. Teraz jako król królów i Pan Azji Aleksander
zaczął nosić szaty perski i kazał oddawać sobie cześć boską. Jednak
macedońskim żołnierza nie podobało się nowy imaż władcy zagrozili oni, że
rozejdą się do domu, ale król z nalazł sposób na zatrzymanie ich przy sobie.
Zorganizował wielka ceremonię "zaślubiny Wschodu z Zachodem" w czasie, której
podobno 9000 Macedończyków wzięło za żonę Azjatki. Nagle w czerwcu 332roku
p.n.e. Aleksander zmarł. Nie miał wtedy nawet 33 lata Aleksander zyskał mian
jednego z największych wodzów w historii.
ps.
Jest tam moze wzmianka o barbarzyncach z polnocy ?




Temat: Rada Bezpieczeństwa o Izraelu i Arafacie
Gość portalu: Theodor Eicke napisał(a):

> To wszystko racja, nie ma sporu. W pełni zgadzam się z tym, że
> arabom trzeba bardziej niż uważnie patrzeć na ręce i, o ile
żyją
> w krajach zachodnich, korzystając z dobrodziejstw demokracji,
> prowadzą jednocześnie podstępne gry aby tą demokrację
zniszczyć,
> należy stosować bezwzględne represje.
> Ważne jest jednak, i taka powinna być rola umiejętnej
> dyplomacji, żeby nie przechylać bez sensu wahadła w drugą
stron,
> nie wywoływać niepotrzebnie wilka z lasu, nie trąbić o
> konflikcie cywilizacyjnym tam, gdzie np. trwa wojna narodowa
> (Czeczenia – Rosja). Po co np. kraje chrześcijańskie mają
> nadstawiać głowy za konflikt islamu z judaizmem? Po co
> wchrzaniać się tam, gdzie dwóch się bije? Poza tym, świat
islamu
> jest też mocno podzielony i rolą dyplomacji jest, żeby
arabowie
> jak najdłużej brali się za łby między sobą.
>
> Poza tym, ciężko nie zauważyć, że odpowiedzialność za stan
> rzeczy, o jakim piszesz, ponosi POLITYCZNA POPRAWNOŚĆ. Trzeba
> skończyć z tymi chorymi "programami promocji mniejszości",
> tolerancją, która zamienia się w przyzwolenie dosłownie na
> wszystko, z tąmiękką politykąimigracyjną, z której korzystają
> (Francja!) właśnie arabowie, stając się ciężarem dla uczciwych
> podatników i, w długiej perspektywie, tykającą bombą
> demograficzno-polityczną. Europa powinna wrócić do swych
> chrześcijańskich korzeni. A co my słyszymy, że np. cymbał
> Geremek (niestety, wciąż słuchają go za granicą, bo w Polsce
już
> nikt) nie chce aby Unia Europejska była "chrześcijańskim
klubem"
> i domaga się przyjęcia Turcji. A ten tetryk Giscard d'Estaing
> nie chce nawet odwołania do chrześcijaństwa w preambule!
> Analogia do Cesarstwa Zachodniorzymskiego jest więc całkowicie
> słuszna, pławiąca się w dobrobycie Europa pławi się w swej
nowej
> religii, politycznej poprawności, a wróg już czeka u bram.
>
> Swoją drogą zauważ, że politycznąpoprawność lansują media w
> większości kontrolowane lub sprzyjające zydowskiej
mniejszości.
> Krótkowzroczność czy specjalna gra? Moim zdaniem to drugie,
> chodzi o to, żeby wprzągnąć chrześcijański świat w nieuchronną
> konfrontację judaizmu z islamem. Ja na przykład nie mam
zamiaru
> kłaść swej głowy za Tel-aviv.

Tylko problem polega na tym, ze i Zydzi i my chrzescijanie
jedziemy na tym samym wozku. Dla Arabow "niewierny, to
niewierny" i kropka. Nieszczesciem Zydow jest to, ze siedza w
samym srodku tej islamskiej zgrai i ze w Jerozolimie stoi meczet
Al-Aksa (zbudowany zreszta na ruinach starej zydowskiej, jeszcze
z czasow rzymskich, swiatyni). I tu nie chodzi tylko o konflikt
judejsko - muzulmanski, ale wrecz o te "wojne kultur", czyli
wojne islamu z calym nie-islamskim swiatem. Na okolo 30
konfliktow zbrojnych obecnie ponad 20 to konflikt krajow i ludow
islamskich ze swymi nie-islamskimi sasiadami - Indie - Pakistan,
Indonezja i Wyspy Molukki (rzezie chrzescijan 3 lata temu).
Indonezja - Wsch. Timor, wojna domowa w Sudanie itp., itd....



Temat: Biały Dom: zniknięcie Columbii to nie zamach
Gość portalu: Jacek napisał(a):

> Jak nie trudno i ze smutkiem zauwazyc "homo-sovieticus" ciagle
> pozostaje w mentalnosci wielu z nas.
>

Jezeli nazywasz homo-sovietikusem opinie, ze rzad USA ma wplyw na kierunki
rozwoju nauki w organizacjach nieprywatnych na terenie tego kraju niech ci
bedzie, jestem homo-sovietikus.

> Rzad amerykanski nie dyktuje NASA jak ma prowadzic swoje
> programy. Administracja finansuje dzialalnosc Agencji po
> zatwierdzeniu budzetu. NASA calkowicie odpowiada za wdrozenie
> swoich wlasnych wytycznych. Decyzja czy flota promow kosmicznych
> nadaje sie do ruchu nie zapada na szczeblu politycznym w
> Waszyngtonie, ale w wyniku prac rzeszy naukowcow i inzynierow
> NASA, wspomaganych najlepsza dostepna technologia.

I tu sie z toba nie zgadzam. NASA nie jest prywatna instytucja (umiesz rozwinac
jej skrot?). Rownie dobrze mozesz za samofinansujaca sie instytucje uwazac FBI
i CIA. W USA ostatnich latach nastapily znaczne ciecia nakladow na niektore
dziedziny nauki, NASA najlepszym dowodem. Sam jestem "amerykanskim naukowcem",
wiec czuje to na wlasnej skorze. Nie polega to na tym, ze nie masz za co zyc
(tak jak w Polsce), ale na tym, ze obok masz firme prywatna, za zarobki w
ktorej mozesz co 3 mies. latac na Hawaje. Wielu wiec naukowcow rezygnuje z
niskoplatnych stanowisk w instytucjach rzadowych, aby zajac sie spokojna praca
w firmach. Dotyczy to rowniez NASA. Rzad USA nie robi, NIC aby zniwelowac te
poglebiajaca sie przepasc.

> Dwudziestoletnia "Columbia" to nie to samo co stary samochod
> zwyklego zjadacza chleba. Atesty i kontrola remontow podlegaja z
> gory ustalonemu procesowi, ktory zostal wypracowany w ciagu
> wielu lat badan (nie tylko w NASA ale takze budowniczych promu),
> a nie czyjegos widzimisie. Wiek samolotow i innych statkow
> powietrznych liczy sie nie w latach kalendarzowych, lecz w
> liczbie lotow oraz ich dlugosci. Czas spedzony w hangarze nie
> jest tym samym co start lub ladowanie. Minuty takiego lotu
> zuzywaja prom bardziej niz miesiace na ziemi.

Nie zmienia to faktu, ze 20 lat to dwadzescia lat. Znasz slowo "erozja"?

> Jednym z celow progamu badan z udzilem "Columbii" jest ustalenie
> przydatnosci danej technologi na przestrzeni lat jej
> eksploatacji. Decyzja, ktory prom jest przeznaczony to kolejnego
> lotu zapada w wyniku analizy aktualnego stanu floty oraz zadan
> nadchodzacej misji, na podstawie danych naukowych i
> technicznych. Przypadkowosc lub lekkomyslnosc nie maja miejsca w
> gospodarce amerykanskiej, szczegolnie w organizacji o tak
> wysokim profilu jak NASA.

"Przypadkowosc nie ma miejsca"? Rozumiem wiec, ze wedlug Ciebie katastory
Challengera i teraz Columbii, to nie byly przypadki... ciekawe...

> Budowa - co trzy lata - nowych promow by zastapic eksploatowane
> obecnie, nie ma najmniejszego sensu.

Oczywiscie, ze nie ma, ale ja nie mowie o zastepowaniu tylko o rozbudowie floty
i zwiekszeniu finansowania NASA oraz czestosci lotow, np. poprzez niwelacje
bezzwotnej zapomogi dla Izraela.

Taniej by bylo
> wysylac "klasyczne" misje z jednokrotnym pojazdem kosmicznym.
> Caly idea polega na zbudowaniu technologii przenoszenia
> wielokrotnego uzycia, tak by eksploatacja bazy kosmicznej na
> orbicie (gdzie w tej chwili trzech ludzi przebywa)
> stalo sie mozliwe na duza skale i z konkretnymi korzysciami.
> Innym konkretnym celem byloby przeniesiene takie technologii do
> obslugi lotow komercyjnych, choc to tego jeszcze daleko. Bez
> ustalenia przydatnosci wielokrotnej utylizacji takich pojazdow,
> jest praktycznie nie mozliwe.
>
> Twierdzenie, ze wydaki na pomoc wojskowa dla Izraela w
> jakikolwiek sposob moga wplynac na budzet NASA jest zupelnie
> bezpodstawne.

??????
Rozumiem, ze wedlug Ciebie Izrael nie otrzymuje zapomogi z budzetu USA, bo NASA
glownie stad jest finansowana.

> Jacek

Ja wiem, ze tacy jak ty wiedza wszystko najlepiej, ale poczytaj sobie link
ponizej. To co ja pisze, to nie jest TYLKO MOJA OPINIA:

www.ieeeusa.org/forum/POLICY/1999/99aug19.html



Temat: Radni dadzą pół miliarda na łódzkie lotnisko
Oświadczenie Fundacji „Projekt Łódź"
Radni decydują, czy przeznaczyć w ciągu trzech lat pół miliarda złotych na
rozbudowę Portu lotniczego im. Władysława Reymonta w Łodzi. Od kilku lat,
wbrew wcześniejszym zapowiedziom, lotnisko nie rozwija siatki połączeń
regularnych, brak jest nowych linii lotniczych oraz nowych kierunków połączeń.
Ponadto lokalizacja samego obiektu i wynikające z niej liczne bariery,
ograniczające możliwości jego rozwoju, stawiają pod znakiem zapytania sens
dalszego inwestowania. Zważywszy na te okoliczności oraz wysokość kwoty
planowanej inwestycji wydaje się mało prawdopodobne uzyskanie choćby zwrotu z
zainwestowanego kapitału.

Naszym zdaniem, wziąwszy pod uwagę ogrom potrzeb w naszym mieście, związanych
z koniecznością przeprowadzenia rewitalizacji całych kwartałów miasta,
rozbudową i naprawą infrastruktury drogowej oraz sieci wodnokanalizacyjnej,
planowana inwestycja jawi się jako próba zbudowania kolejnego „pomnika„ a nie
przedsięwzięcia służącego realnej poprawie warunków życia łodzian. Obecne
władze w sposób wyjątkowo nierozważny i nieodpowiedzialny wydają publiczne
pieniądze na fanaberie, na które nas nie stać.

Jednym z głównych elementów planowanej inwestycji jest budowa nowego
terminalu, który ma pozwolić na przyjęcie 3 mln pasażerów rocznie oraz budowa
równoległej do pasa startowego drogi kołowania, która ma zwiększyć
przepustowość pasa startowego.

Jednak w 2008 roku łódzkie lotnisko obsłużyło jedynie ok. 350 tys. pasażerów.
Ruch na lotnisku jest minimalny, po kilka samolotów dziennie. Bywają dni, że
startuje tylko jeden. Wykorzystanie pełnych możliwości nowego terminalu
musiałoby oznaczać dziesięciokrotny wzrost liczby pasażerów. Łódzkie lotnisko
jeszcze długo nie będzie obsługiwać tak dużej liczby osób, a utrzymanie nowych
obiektów będzie kosztować podatnika dodatkowe miliony złotych.

Lublinek długo nie będzie dużym międzynarodowym lotniskiem. W okresie boomu
lotniczego udało się pozyskać tylko jednego regularnego taniego przewoźnika -
Ryanair. Lata on z Łodzi tylko, dlatego, że samorząd dopłaca do tej linii
milionowe dotacje.

Łódzkim lotniskiem nie jest zainteresowany także żaden poważny narodowy
przewoźnik. Nie ma również lotów z Łodzi do dużych przesiadkowych lotnisk
europejskich, a tym samym brakuje poważnej oferty dla biznesu.

Dodatkowo, obecnie krótki czas podróży koleją, a za chwilę również samochodem,
do Warszawy powoduje, że łodzianie chętniej korzystają z Okęcia.

Biorąc powyższe pod uwagę oraz wyłącznie życzeniowe założenia dotyczące
poziomu ruchu, przy tak konkurencyjnym otoczeniu, trudno nie odnieść wrażenia,
że zaangażowanie blisko 500 mln zł (w dodatku sfinansowanych długiem) służyć
ma względom prestiżowym i propagandowym obecnych władz miasta.

W celu sprawdzenia realnych szans na samodzielne funkcjonowanie lotniska w
Łodzi, warte jest rozważenie przekazanie zarządzania Lublinkiem, który nadal
pozostałby własnością publiczną, prywatnemu operatorowi, międzynarodowej
korporacji, która posiada odpowiednie doświadczenie w branży, większą siłę
przetargową w negocjacjach z liniami lotniczymi oraz motywację osiągnięcia
sukcesu. A od władz miasta oczekujemy racjonalnych decyzji służących
zaspokajaniu zgodnych z podstawową hierarchią potrzeb łodzian.

Ireneusz Jabłoński
Przewodniczący Rady Fundacji „Projekt Łódź"



Temat: Początki przemysłu na Górnym Śląsku
Początki przemysłu na Górnym Śląsku
Jak zaczął się przemysł na Górnym Śląsku?

Jeszcze dwieście lat temu kopalnie wyglądały jak zwykłe studnie. Największe
wydobywały zaledwie 1500 ton węgla rocznie, a urobek ciągnięto w chodnikach w
drewnianych korytkach na płozach. Tego wszystkiego można dowiedzieć się na
nowej wystawie Muzeum Górnictwa Węglowego

Adam Frużyński, komisarz wystawy "Epoka pionierów. Narodziny przemysłu na
Górnym Śląsku (1780-1860)", mówi, że pomysł jej zorganizowania zrodził się
już dwa lata temu. Teraz, dzięki współpracy z niemieckim Muzeum Górnośląskim
w Ratingen, plany udało się zrealizować. Eksponaty, które można od czwartku
podziwiać w zabrzańskim muzeum, pochodzą nie tylko z Niemiec, ale także z
muzeów w Gliwicach, Chorzowie, Tarnowskich Górach i Muzeum Geologii
Politechniki Śląskiej.

- W 1763 roku zakończyła się wojna siedmioletnia i wkrótce po tym rozpoczął
się szybki rozwój przemysłu na Górnym Śląsku. Zadbał o to Fryderyk Wilhelm
Reden - wyjaśnia Frużyński.

Z inicjatywy Redena przystąpiono do zakrojonych na szeroką skalę prac,
mających na celu ponowne ożywienie przemysłowe Śląska. Wówczas powstała w
Świerklańcu pierwsza na Śląsku szkoła górnicza. W Bobrownikach zbudowano
kopalnię kruszców Fryderyk, zaś koło Rybnej Hutę Fryderyk. Reden zadbał też o
poszukiwanie pokładów węgla kamiennego. W Zabrzu powstała Królowa Luiza, a w
dzisiejszym Chorzowie kopalnia Król, potem Huta Królewska.

Frużyński przypomina też, że Reden sprowadził do kopalni Fryderyk maszynę
parową, pierwszą w tej części Europy.

Na wystawie można zobaczyć nie tylko przekroje maszyn parowych, których
zadaniem było odwadnianie kopalń. Jest też pochodzący z 1785 roku przekrój
konnej odwadniarki kopalni w Tarnowskich Górach. Jedną obsługiwało
jednocześnie nawet osiem koni. Wprawiały w ruch pompy, które wydobywały wodę
na powierzchnię. Można też obejrzeć przekrój parowej maszyny z kopalni
Fryderyk.

- Średnica cylindra wynosiła 60 cali. To była największa taka maszyna na
Śląsku. Po likwidacji maszyny budynek przerobiono na mieszkania. Już w XIX
wieku w ten sposób adaptowano obiekty przemysłowe - wyjaśnia komisarz
wystawy. Podkreśla, że jeszcze w XVIII wieku 70 proc. powierzchni Śląska
pokrywały lasy. Początkowo region wcale nie był słynny z powodu węgla
kamiennego, ale cynku, który był o wiele bardziej ceniony.

- Był taki okres, że tona cynku była warta 900 ton węgla. Do wytopienia tony
cynku trzeba było 20 ton węgla. Cynk ze Śląska trafiał nie tylko do Europy,
ale także do Indii i Chin - dodaje.

Frużyński pokazał nam też, jak wyglądały kopalnie na przełomie XVIII i XIX
wieku.

W rzeczywistości były to niewielkie studnie. Robotnicy schodzili do wyrobisk
po drabinach, a ich koledzy wyciągali urobek za pomocą drewnianych wiader.

- Kołowrót takiej studni obsługiwało dwóch lub czterech robotników. W tamtym
czasie największe kopalnie wydobywały 1000-1500 ton węgla rocznie - mówi.

W muzeum można też obejrzeć modele urządzeń, na które stać było największe
przedsiębiorstwa. Pierwszy to miniatura maszyny parowej, której zadaniem było
napędzania pomp odwadniających kopalnię. Kolejna służyła do wyciągania skrzyń
z urobkiem na powierzchnię. Dopiero później był on przesypywany do wózków,
które konie ciągnęły po torach.

- Tak powstały pierwsze linie kolejowe na dzisiejszych ziemiach Polski -
dodaje.

Wystawę będzie można oglądać w Zabrzu do 15 sierpnia. Potem pojedzie do
Ratingen.

miasta.gazeta.pl/katowice/1,35055,2112447.html




Temat: Bałagan na organach
>Natomiast istnieje poważniejszy problem - który łódzki kościół nadaje się
> do zorganizowania koncertu organowego. Katedra byłaby idealna, bo jest niemal
w
> centrum, gdyby nie to, że instrument jest tam ponoć okropny (może miało to
wpły
> w
> na interpretację); kiedyś nawet nie dawało się przy nim siedzieć, bo
ograniście
> gwoździe wpijały się w 4 litery. W każdym razie po prostu instrument nie dość,
> że niewiele sobą reprezentował, to jeszcze był w naprawdę przygnębiającym
> stanie.

Drogi Zamku, szczerze mówiąc dech mi zaparło ze zdumienia, gdy przeczytałem
powyższe słowa. Po chwili jednak doszedłem do siebie i pomyślałem, że piszesz
chyba o organach, które... nie istnieją już w katedrze od 1971 roku. Te
rzeczywiście były instrumentem dużym, ale zupełnie niewartościowym i potwornie
zaniedbanym. Być może, że nawet i gwoździe wbijały się grającemu w szlachetną
część ciała. Tamte organy uległy jednak zniszczeniu podczas sławetnego pożaru
katedry, w maju 1971 roku. Ufundowane po pożarze katedry, przez Episkopaty
Niemiec i Austrii organy, zbudowane zostały w 1979 roku przez niemiecką firmę
Eisenbarth z Passau. Organy te, mimo potwornego traktowania przez szereg lat są
w zupełnie dobrej formie. Instrument sam w sobie jest bardzo wysokiej klasy, o
czym pisał wnet po ich oddaniu do użytku prof. Pietkiewicz na łamach "Ruchu
Muzycznego". Organy katedry od trzech lat, jako jedyny instrument w Łodzi
znajdują się pod stałą opieką organmistrzowską - korekty stroju i inne prace
prowadzone są regularnie co miesiąc. Sam instrument jest bardzo wysoko oceniany
przez fachowców. Po zeszłorocznym koncercie znakomity organista szwajcarski -
Guy Bovet nie szczędził pochwał tegoż na łamach "Trybuny Organowej" -
najpoważniejszego pisma branżowego w Europie. Ponadto o klasie instrumentu
świadczy także fakt, że recitale dyplomowe studentów kończących studia w
łódzkiej AM odbywają się właśnie w katedrze, lub w św. Teresie. Tak więc
absolutnie nie zgadzam się ze zwalaniem winy za niefortunny poniedziałkowy
koncert na katedralne organy. Faktem jest, że isntrument ten wymaga generalnego
remontu, zwłaszcza z uwagi na duże zapylenie. Sam aparat brzmieniowy jak i
elementy mechaniczne mają się bardzo dobrze. Czasami problemy sprawia
kuriozalna traktura registrowa stworzona przez Eisenbartha (to "dzięki" niej
głosy wyłączają się z dużym opóźnieniem jęcząc przy tym żałośnie, wskutek
powolnego zamykania przepływu powietrza), ale zapewne remont instrumentu
obejmie także wymianę tegoż mechanizmu. A remont rozpocznie się po zakończeniu
prac budowlanych w katedrze, czyli za około 2-3 lata. Opis katedralnych organów
znajduje się na stronie www.katedra.art.pl
Jeszcze słówko co do koncertów - katedra z powodzeniem od trzech lat organizuje
cykl "Katedralne Wieczory Muzyczne". W ramach tego cyklu odbyło się także wiele
recitali organowych, podczas których instrument miał się świetnie, a i same
koncerty były pozytywnie odbierane przez całkiem licznie zgromadzoną
publiczność. Potwierdza to niejako moją tezę, że to nie instrument ponosi winę
za - jak to zręcznie ujęła Pani Redaktor - "bałagan na organach".



Temat: Amerykanie gotują się do wojny z Irakiem
SADDAM+bronATOMOWA=APOKALIPSA
Gość portalu: U napisał(a):

> Nie pisz prosze w obecnym czasie o demokracji
> amerykanskiej gdyz wszystko co robia jest akurat w
> sprzecznosci z demokracje.

Przeciez ponad 60% Amerykanow popiera atak na Irak! Czyz to nie jest demokracja
gdy rzad danego panstwa robi to co CHCE WIEKSZOSC OBYWATELI?!

> Wolnosc, i to
> kazda w Ameryce dolar okresla.

Lepiej zeby dolar niz dyktator-psychopata! Tego dolara to niemal kazdy ma
jednokowa szansa zdobyc gdyz bezrobocie w USA jest ponizej 6%...
Natomiast w Iraku, zwlaszcza gdy jestes Kurdem, to gdy dozyjesz pieknego wieku
30 lat to jestes szczesciarzem!!!

> Bez wojny i wkspansji po nowe zdobycze
> (w tym przypadku ropy) kraj ten czeka poprostu
> bankructwo.

Nie ma nic zlego w tym, ze USA ma jakis interes w atakowaniu Iraku - poza
oczywiscie zapewnieniem sobie bezpieczenstwa od broni atomowej w rekach
terrorystow!
To jest uczciwe postawienie sprawy, gorzej gdy nikt nie wie jakie sa pradziwe
pobudki.
Owszem, wyzwolony Irak bedzie mogl sprzedawac rope USA i innym krajom. I co z
tego? Przeciez chodzi o SPRZEDAZ a nie darowizne! IRAK moglby sie ROZWIJAC JAK
NORMALNE PANSTWO a TERAZ JEST DUSZONY przez DESPOTE-IMBECYLA-PSYCHOPATE ktory
swych obywateli traktuje jak MIESO ARMATNIE - surowiec do budowy imperium
nuklearnego...

> Arabowie bez "pomocy" Ameryki wiedza ze
> moga zyc jak u boga za piecem,

Gdyby nie USA to nie mieliby komu sprzedac tej ropy, a samej ropy jesc sie nie
da.

> Niech zniosa sankcje a Irak sam sobie
> poradzi.

Zostawcie Saddama samemu sobie na 3 lata a po uzyskaniu bomby atomowej juz nikt
mu nie podskoczy! Tak jak zaatakowal 10 lat temu Kuwejt, tak teraz zagarnie
caly region! Przy tych zasobach ropy szybko zbuduje hegeomonie rowna III
Rzeszy, pochlonie Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabie Saudyjska i inne wyzej
postawione cywilizacyjnie kraje, i ZAWSZE "BEDZIE MIAL RACJE" jak kazdy kto
posiada bron atomowa!

Bylby to baardzo ponury triumf zla! Zastanawialiscie sie kiedys jakby sie
zakonczyla II Wojna Swiatowa gdyby Hitler posiadl bombe atomowa?

Albo jak myslicie: JAK ZAKONCZYLOBY SIE ZAGARNIECIE KUWEJTU 10 lat temu GDYBY
SADDAM WTEDY POSIADAL BRON ATOMOWA? Albo jeszcze wczesniej: wojan z Iranem,
kiedy Saddam "wyprobowal" wtedy bron chemiczna?!

Przeciez Saddam to czlowiek nieodpowiedzialny i okrutny! Rownie moznaby dac
bombe atomowa w rece Kaliguli!

Najgorsze, ze Saddam DALBY ATOMOWKE TERRORYSTOM!!! To najgorszy koszmar jaki
sobie mozna wyobrazic!!!

> Przeciez Arabowie nie chca tej wojny. Nikt
> jej nie chce. Chce jej nowy Hitler.

Coz, tak juz ten Swiat jest skonstruowany, ze najbardziej niepopularne sa
decyzje zbawienne...
Przypomne ze II Wojny Swiatowej tez nikt nie chcial! I to do tego stopnia, ze
Alianci do konca ustepowali Hitlerowi, a gdy ten zaatakowal Polske we Wrzesniu
1939r. to premier Wlk. Brytanii stwierdzil, ze Anglicy "nie beda umierac za
Gdansk" i tym uzasadnil brak reakcji i wypelnienia zobowiazan sojuszniczych
wobec Polski wlasnie. Wszyscy wiemy czy Anglikom i calemu Swiatu sie to potem
oplacilo...



Temat: Amerykanie gotują się do wojny z Irakiem
Gość portalu: Anty-Strus napisał(a):

> Gość portalu: U napisał(a):
>
> > Nie pisz prosze w obecnym czasie o demokracji
> > amerykanskiej gdyz wszystko co robia jest akurat w
> > sprzecznosci z demokracje.
>
> Przeciez ponad 60% Amerykanow popiera atak na Irak! Czyz to nie jest
demokracja
>
> gdy rzad danego panstwa robi to co CHCE WIEKSZOSC OBYWATELI?!
>
> > Wolnosc, i to
> > kazda w Ameryce dolar okresla.
>
> Lepiej zeby dolar niz dyktator-psychopata! Tego dolara to niemal kazdy ma
> jednokowa szansa zdobyc gdyz bezrobocie w USA jest ponizej 6%...
> Natomiast w Iraku, zwlaszcza gdy jestes Kurdem, to gdy dozyjesz pieknego
wieku
> 30 lat to jestes szczesciarzem!!!
>
> > Bez wojny i wkspansji po nowe zdobycze
> > (w tym przypadku ropy) kraj ten czeka poprostu
> > bankructwo.
>
> Nie ma nic zlego w tym, ze USA ma jakis interes w atakowaniu Iraku - poza
> oczywiscie zapewnieniem sobie bezpieczenstwa od broni atomowej w rekach
> terrorystow!
> To jest uczciwe postawienie sprawy, gorzej gdy nikt nie wie jakie sa pradziwe
> pobudki.
> Owszem, wyzwolony Irak bedzie mogl sprzedawac rope USA i innym krajom. I co z
> tego? Przeciez chodzi o SPRZEDAZ a nie darowizne! IRAK moglby sie ROZWIJAC
JAK
> NORMALNE PANSTWO a TERAZ JEST DUSZONY przez DESPOTE-IMBECYLA-PSYCHOPATE ktory
> swych obywateli traktuje jak MIESO ARMATNIE - surowiec do budowy imperium
> nuklearnego...
>
> > Arabowie bez "pomocy" Ameryki wiedza ze
> > moga zyc jak u boga za piecem,
>
> Gdyby nie USA to nie mieliby komu sprzedac tej ropy, a samej ropy jesc sie
nie
> da.
>
> > Niech zniosa sankcje a Irak sam sobie
> > poradzi.
>
> Zostawcie Saddama samemu sobie na 3 lata a po uzyskaniu bomby atomowej juz
nikt
>
> mu nie podskoczy! Tak jak zaatakowal 10 lat temu Kuwejt, tak teraz zagarnie
> caly region! Przy tych zasobach ropy szybko zbuduje hegeomonie rowna III
> Rzeszy, pochlonie Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabie Saudyjska i inne wyzej
> postawione cywilizacyjnie kraje, i ZAWSZE "BEDZIE MIAL RACJE" jak kazdy kto
> posiada bron atomowa!
>
> Bylby to baardzo ponury triumf zla! Zastanawialiscie sie kiedys jakby sie
> zakonczyla II Wojna Swiatowa gdyby Hitler posiadl bombe atomowa?
>
> Albo jak myslicie: JAK ZAKONCZYLOBY SIE ZAGARNIECIE KUWEJTU 10 lat temu GDYBY
> SADDAM WTEDY POSIADAL BRON ATOMOWA? Albo jeszcze wczesniej: wojan z Iranem,
> kiedy Saddam "wyprobowal" wtedy bron chemiczna?!
>
> Przeciez Saddam to czlowiek nieodpowiedzialny i okrutny! Rownie moznaby dac
> bombe atomowa w rece Kaliguli!
>
> Najgorsze, ze Saddam DALBY ATOMOWKE TERRORYSTOM!!! To najgorszy koszmar jaki
> sobie mozna wyobrazic!!!
>
> > Przeciez Arabowie nie chca tej wojny. Nikt
> > jej nie chce. Chce jej nowy Hitler.
>
> Coz, tak juz ten Swiat jest skonstruowany, ze najbardziej niepopularne sa
> decyzje zbawienne...
> Przypomne ze II Wojny Swiatowej tez nikt nie chcial! I to do tego stopnia, ze
> Alianci do konca ustepowali Hitlerowi, a gdy ten zaatakowal Polske we
Wrzesniu
> 1939r. to premier Wlk. Brytanii stwierdzil, ze Anglicy "nie beda umierac za
> Gdansk" i tym uzasadnil brak reakcji i wypelnienia zobowiazan sojuszniczych
> wobec Polski wlasnie. Wszyscy wiemy czy Anglikom i calemu Swiatu sie to potem
> oplacilo...

zgadza sie to bylo szczorostwo, Polska miala pakt z Anglia i Francja.
Nikt nie pomogl. nikt
ruski ruszyly ze wschodu 17 wrzesnia, nikt nie pomogl.
niemcy zajely francje, easy.
anglicy byli ok i prosili amerykanow, prawda.




Temat: niemiecki antysemityzm
W rocznice pamietnej nocy krysztalowej
Zdymisjonowany za antysemickie poglądy generał Reinhard Günzel rozważa
możliwość wytoczenia procesu ministrowi obrony Peterowi Struckowi za naruszenie
dobrego imienia.

Podstawą pozwu może być sformułowanie Strucka, który uzasadniając dymisję
Günzela powiedział, że "chodzi o pojedynczy przypadek obłąkanego generała,
który dał się zwieść jeszcze bardziej obłąkanemu posłowi CDU".

Jak stwierdził generał w wywiadzie opublikowanym w niedzielę w "Bild am
Sonntag", nie miał on przed dymisją możliwości przedstawienia swoich racji.
Minister obrony zdymisjonował generała kilka godzin po tym, jak do mediów
przedostała się informacja, iż popiera on poglądy Martina Hohmanna,
deputowanego CDU, który w przemówieniu z okazji Dnia Niemieckiej Jedności
przedstawił tezę, że Żydów można nazwać "narodem sprawców". Swą tezę oparł na
twierdzeniu, że także Żydzi ponoszą odpowiedzialność za zbrodnie bolszewików w
czasie rewolucji w 1917 roku, gdyż uczestniczyli w działaniach Czeki, służby
bezpieczeństwa będącej poprzedniczką KGB. Po tym przemówieniu generał Reinhard
Günzel, kierujący elitarną jednostką komandosów Bundeswehry, KSK, wystosował
list do Hohmanna zapewniając go o poparciu swoim i "większości niemieckiego
narodu". To zakończyło karierę generała, który dopiero później starał się
zdystansować od twierdzeń Hohmanna.

Sprawa zwróciła uwagę na niebezpieczeństwo odradzania się w Niemczech
propagowanych przez skrajną prawicę oraz ugrupowania neofaszystowskie poglądów
antysemickich. - Kto napada na mniejszości, ten kładzie materiał wybuchowy pod
fundament, na którym zbudowana jest struktura społeczna - powiedział w
niedzielę prezydent Johannes Rau na uroczystości położenia kamienia węgielnego
pod budowę centrum żydowskiego w Monachium w 65-tą rocznicę kryształowej nocy,
dokonanego przez nazistów pogromu Żydów. W tę noc 1938 roku zginęło 91
obywateli niemieckich pochodzenia żydowskiego. Spalono, zniszczono i obrabowano
tysiące żydowskich instytucji, synagog, sklepów i mieszkań. Wczorajsza
uroczystość przebiegała w szczególnej atmosferze, gdyż w wrześniu tego roku
policja aresztowała grupę neonazistów, którzy zamierzali przeprowadzić 9
listopada zamach terrorystyczny na uczestników planowanej uroczystości w
centrum Monachium. Jedenastu członków grupy stanie przed sądem.

Data 9 listopada odgrywa szczególną rolę w niemieckiej historii, nie tylko jako
rocznica kryształowej nocy. W tym dniu w 1923 roku Adolf Hitler próbował
dokonać zamachu stanu. Pięć lat wcześniej w tym dniu powstała w Niemczech
republika, a 9 listopada 1989 roku padł mur berliński.

Jak twierdzi szef MSW Otto Schily, w Niemczech istnieje nadal duże zagrożenie
ze strony prawicowych ekstremistów. Jak wynika ze statystyk kontrwywiadu w roku
ubiegłym było w całym kraju 10 700 członków organizacji gotowych do użycia
przemocy, o 1/3 więcej niż cztery lata wcześniej. Liczba przestępstw, których
sprawcy manifestowali skrajnie prawicowe poglądy, wzrosła z 709 w 2001 roku do
772 w roku ubiegłym. -

www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_031110/swiat/swiat_a_10.html





Strona 3 z 3 • Zostało wyszukane 126 wyników • 1, 2, 3 
Wszelkie Prawa Zastrzeżone! Design by SZABLONY.maniak.pl.